Nowy Jork
Nowojorskie przygody
Świat za wstęgą tęczy
| Autor: aRa | |
Świat za wstęgą tęczyTa galeria zdjęć i fotografii z Nowego Jorku wymaga odtwarzacza Flash zainstalowanego na Twoim komputerze.
Około miliona osób wzięło udział w nowojorskim, jubileuszowym, bo 35 Marszu lesbijek,
gejów, bi i transeksualistów- czyli 35th Annual Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender PRIDE March.
Było bardzo tłoczno, bardzo gwarnie, sympatycznie i o wiele mniej kolorowo niż zwykle. To dlatego, że amerykańscy geje, skupieni w setkach organizacji i stanowiący tutaj znaczną siłę - znów ruszyli do walki, tym
razem o rozszerzenie swoich praw.
A nie mieli tu łatwo. Odkrycie, że ktoś jest gejem rujnowało życie. Delikwenta wyrzucano z pracy, najczęściej także z mieszkania, prześladowano. Homoseksualizm był karany nie tylko sądownie, ale i przez ostracyzm społeczny, usunięcie poza nawias tzw.normalnego życia. Najczęściej więc wręcz obsesyjnie kamuflowali swą orientację lub tworzyli małe grupki żyjące nieco na uboczu społeczeństwa. Ludziom sławnym i bogatym całe sztaby pomagały homoseksualizm ukrywać, proszę sobie przypomnieć historię najdzielniejszego kowboja Ameryki. Jak każda mniejszość, która chce przetrwać, musieli zacząć walczyć o swoje prawa, a więc najpierw- zdać sobie sprawę z siły i nauczyć się działać wspólnie i w sposób zorganizowany. Akurat po gejach- nikt się wtedy tego nie spodziewał. Homoseksualizm ciągle kojarzony był z krańcowym zniewieścieniem i hedonizmem. O ich prawa walczyli głównie heteroseksualni ideowcy przekonani, że każdy człowiek bez względu na orientację seksualną czy przynależność etniczną powinien mieć równy dostęp i do obowiązków i do przywilejów społecznych. Dyskryminacja zaczyna się tam, gdzie te prawa są odbierane nie za indywidualne wykroczenie, ale za samą przynależność do nieakceptowanej grupy społecznej. Do pamiętnego roku 1969 tylko jeden z ówczesnych czterdziestu dziewięciu stanów Ameryki zreformował przepisy prawa, odnoszące się do homoseksualizmu. Dziś praw gejów bronią politycy i organizacje religijne. Mają też własne stowarzyszenia-osiedlowe, stanowe, krajowe, etniczne, społeczne i wszelkie inne, jak choćby Stowarzyszenie Wspierające Kobiety-Lesbijki Afroamerykańskie, czy Stowarzyszenie Gejów Ortodoksyjnych Żydów. W Nowym Jorku i tak mieli lepiej niż gdziekolwiek indziej. Na G.V działało sporo klubów i kafejek w których geje mogli być mniej ostrożni. We wspomnieniach, pamiętnikach, filmach z tamtych czasów widać zadymione pomieszczenia i mieszankę wszelkich możliwych typów- od barwnych transeksualistów, po udających, że wpadli tylko na drinka biznesmenów. Ktoś tańczy, ktoś dyskutuje, ktoś się kłóci. Ale wieczorem 24 czerwca 69 roku, w gejowskim klubie Stonewall Inn, który był właśnie takim lokalikiem - panowało przygnębienie. I klienci i obsługa przeżywali właśnie śmierć i pogrzeb Judy Garland. A ówcześni geje - kochali Judy. To ona śpiewała ich ulubiony przebój "Somewhere over the rainbow" mówiący o tym, że poza tęczą jest lepszy świat. Jeszcze 15 czerwca Judy śpiewała dla nich na koncercie w Greenwich Village. Kilka dni później zmarła w Londynie na skutek przedawkowania tabletek nasennych. Może gdyby to było innego dnia, nic by się nie stało. Może innego dnia tych 9 tajniaków zrobiłoby, co mieli zrobić- zamknęliby Stonewall bez większych komplikacji, pod pretekstem nielegalnego wyszynku alkoholu. Takie incydenty zdarzały się tu często i zawsze przyjmowane były- jak wspominają ich ówcześni uczestnicy- z czymś w rodzaju pokory. Ale nie tego dnia. Aresztowano już barmana, trzech transwestytów, ochroniarza baru i szykowano się do następnych aresztowań, a tymczasem na zewnątrz gęstniał tłum. I nie był to tłum pokorny. Na Christopher Street doszło do regularnej bitwy z policją. W ten ciepły czerwcowy wieczór nowojorscy geje zyskali swą tożsamość. Kilka dni trwały na tej ulicy walki, starcia i potyczki z policją. Wieczorami spotykali się tam geje z całego miasta i dyskutowali, wciąż dyskutowali, a gdy nadjeżdżały radiowozy, wykrzykiwali następne hasło, które już nie wydawało się taką utopią: Chcemy mieć legalne kluby! i: Gay is good!! - krzyczeli. Ktoś przyniósł pierwszą tęczową chusteczkę do machania. Milionowa rzesza gejów na 35 paradzie pokazała, że teraz przyszedł dla nich czas walki o następny krok - zalegalizowany, równoprawny związek. aRa |
| ° Nowy Jork | ° Los Angeles | ° Winslow AZ |