mia:ny

mia:ny arrow Praktyczne arrow Poradniki arrow Internet - własne biuro podróży
Internet - własne biuro podróży

W ciekawą podróż możesz się wybrać nie tylko w realu.  Właśnie wymyśliłem następującą grę: wirtualną podróż po USA, a może nawet - po całym świecie. Całkowicie bezpieczną, całkowicie legalną. Ale co najważniejsze - ekscytującą i pouczającą.

Wszyscy pamiętamy zapewne film pt. “Gry wojenne” - hacker, chcący udowodnić całemu światu (i sobie), że jest najlepszy, w poszukiwaniu ciekawych gier komputerowych wkradł się niechcący do amerykańskiego systemu komputerowego. Jak jak się, na szczęście, nie zakończyła ta historia - wszyscy wiemy. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden drobny szczegół: otóż bohater zarezerwował sobie dla zabawy przez komputer bilet lotniczy. Bo w tamtych, nieodległych przecież czasach, do wykonania takiej operacji rzeczywiście potrzebny był zdolny informatyk. Dzisiaj, pod koniec pierwszej dekady 21 wieku, zamawiając pizzę przez internet, nawet nie nie myślimy o tym, jaki postęp uczyniła technologia w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Dziś możemy wybrać się w wirtualną podróż w każdy zakątek świata i na dowolnie wybranym poziomie luksusu.

Zwykle do planowania podróży zabieramy się najczęściej tuż przed wyjazdem. Szukamy wtedy w przewodników, informacji, przeglądamy oferty biur podróży, sprawdzamy ceny hoteli, na forach internetowych poszukujemy lokalnych guru. Ofert jest bardzo wiele, a jeśli mamy określone wymagania pod koniec takich “przygotowań” już naprawdę potrzebujemy urlopu i to następnego.

Może więc w jakiejś wolnej chwili odbyć wirtualną, ćwiczebną podróż do, na przykład, Kaliforni? Przejrzeć oferty linii lotniczych, ustalić trasę, zobaczyć jakie na niej są motele i hotele, sprawdzić ceny samochodów. Albo upewnić się, że American Airlines ma rzeczywiście najniższe ceny na przelot z Nowego Jorku do Miami? Zupełnie na luzie i zupełnie bez zobowiązań, bez opłat.

W Stanach Zjednoczonych coraz więcej osób samodzielnie, bez pomocy biur podróży dokonuje przez internet rezerwacji hoteli, kupuje bilety lotnicze, rezerwuje auta w wypożyczalni. W ślad za tym idą, oczywiście, strony internetowe oferujące tego typu usługi. Jest ich coraz więcej i każda chce na nowym trendzie zarobić. Wszyscy prześcigują się, by ich używanie było jak najłatwiesze i by podsunąć - jak najlepsze oferty.

Aby ułatwić życie internautom powstała porównywarka ofert wszystkich możliwych (przynajmniej w założeniu jej twórców - założycieli największych portali turystycznych w USA) - ofert biur podróży, pośredników, linii lotniczych, hoteli i wypożyczalni samochodów. Jest, moim zdaniem, lepsza od Google: bo podaje prawdziwe, niczym nie manipulowane, wyniki. Jeśli chcesz - na pierwszym miejscu wyświetli się najtańsza oferta a nie taka, która ma najsprawniejszy dział marketingu internetowego.

Właśnie z tej strony należy zacząć moją edukacyjną grę w podróż po wszystkich stanach USA. Rozpoczynamy od sprawdzenia cen biletów lotniczych: z Nowego Jorku do Los Angeles? A może sprawdzimy, co takiego oferuje najdroższy hotel w Las Vegas? Czemu nie - jesteśmy przecież w wirtualnym świecie. Karta kredytowa leży spokojnie w portfelu i ze swojej sypialni sprawdzamy ceny noclegu w Kalifornii oraz patrzymy z przyjemnością, jak reklamują się największe sieci hotelowe świata. Jak prześcigają się, by zwrócić naszą uwagę! Zaoferować zniżki, bonusy dodatkowe atrakcje. Na Twoje kliknięcie Mariott ściga się z Hiltonem. Ktoś kusi rejsem na Bahamy. Czy dasz mu satysfakcję i klikniesz w ofertę lub reklamę? To twoja decyzja. Pamiętaj, że jeśli klikniesz w promocyjny rejs na Hawaje, to nie zobaczysz Manhattanu, bo ci czasu nie starczy, wtedy do gry dojdą emocje. Aha - i na wszelki wypadek sprawdź ofertę wyprawy dookoła świata - za jedyne 1099 dolarów.

Tę zabawę można ciągnąć w nieskończoność: bez żadnych zobowiązań w postaci płatności, bez ograniczeń wizowych i czasowych, możemy robić dla przyjemności to, co czasami jest nużącym obowiązkiem. A przy okazji można dużo nauczyć się na przyszłość, gdy przyjdzie pora na planowanie własnej, już realnej podróży, nabiera się przecież w trakcie takich ćwiczeń śmiałości do internetowych rezerwacji. Po kilku rundach - zagniesz internetowego "guru", który da się pociąć na kawałki za stwierdzenie, że Expedia daje lepsze ceny niż Travelocity: wystarczy przecież zaznaczyć... już wiesz, co?

Mam nadzieję, że w dodatku okaże się, że samodzielnie zaplanowany urlop w USA - wcale nie jest drogi!

marek r

 



Linki:
Dodaj link do:
Wykop.plGwar.plLinkr.plDel.icio.us!Google!Netscape!Yahoo!Social bookmarking plugins