kiedy pierwszy raz zwiedzałem to miasto. Brodway, Statua Wolności, Manhattan i pośród tego całego zgiełku ja, mały, zagubiony ale szczęśliwy, że mogłem zobaczyć to wszystko.
Pozostało jeszcze kupić prezenty rodzinie i znajomym i wracać do siebie. I wtedy czar prysł. Portfel świecił pustką a bankomat uprzejmie lecz nieubłaganie informował o braku środków na koncie. I jak tu wracać bez prezentów?
Sobie też nic nie kupiłem bo cała kasa poszła na wejściówki. Szach i mat.
Zły na siebie i cały świat wróciłem do domu z solennym postanowieniem omijania w przyszłości szerokim łukiem Nowego Yorku jako najdroższego miasta, jakie przyszło mi kiedykolwiek zwiedzić.
I po raz kolejny życie pokazało mi jak bardzo się myliłem…
Najpierw dostałem maila od znajomego, który wybierał się do Nowego Yorku i koniecznie chciał, żebym z nim jechał. Grzecznie podziękowałem i jednocześnie poradziłem mu wziąć ze sobą spory zapas gotówki lub złotą kartę.
Wtedy przyszedł drugi mail, który zmienił diametralnie mój dawny stosunek do Nowego Yorku, pieniędzy i świata w ogóle. Poznałem
NY Pass i
City Pass, najwspanialsze rzeczy, które mogą przytrafić się człowiekowi zwiedzającemu to piękne miasto.
Od tamtej pory jeżdżę tam kilka razy do roku i ciągle odkrywam nowe rzeczy. Czy ty też chcesz poczuć to co ja? Wejdź teraz
tutaj i dowiedz się jakie niespodzianki czekają Cię w Nowym Yorku i co najważniejsze, ile za nie zapłacisz
Do zobaczenia
marek R